Przeciw czemu protestujesz?

Niekiedy powiadam, że jestem mizantropem, bo faktycznie sporo mam życiowych rozczarowań w stosunku do rodzaju ludzkiego na swoim koncie. Wciąż jednak natura ludzka mnie fascynuje. Nie dzielę znajomych i nieznajomych na heteryków i LGBT. Orientacja seksualna innych raczej mnie nie interesuje. Chyba że ktoś mi swoją objawi, wówczas po prostu przyjmuję ją do wiadomości.
czytaj więcej…

Marsz Równości – Marsz Pamięci – Marsz Brunatny

Dzięki internetowi i moim przyjaciołom uzbrojonym w stosowny sprzęt na bieżąco wiem, jaki miał przebieg Marsz Równości w Białymstoku. Naprzeciw tęczowej młodzieży – nienawistne bojówki neofaszystów.

Zostali ośmieleni przez polski episkopat i przezeń sprowokowani pochwałami tych cytatów ze świętych ksiąg, które każą kamienować homoseksualistów, co przecież pisano kilka tysiącleci temu…

Tymczasem pojutrze, 22 lipca, w poniedziałek o godz. 18:00 ruszy spod Umschlagplatz Marsz Pamięci w 77. rocznicę rozpoczęcia wielkiej akcji likwidacyjnej getta warszawskiego.

Końcową stację składy bydlęcych wagonów miały w Treblince, lecz śmierć nie zakończyła nienawiści do ofiar. Co ciekawe, nienawiści manifestowanej nie tyle przez oprawców, ile przez świadków.

Dziś z uwagi na statystycznie istotny brak Żydów ich rolę przejęły osoby LGBT oraz wszyscy, których wskażą bojówki pogrobowców Hitlera: uchodźcy, mniejszości, lewacy, zaś rolę niegdysiejszych oprawców, jak się zdaje po przebiegu Marszu Równości w Białymstoku, chcą koniecznie przejąć potomkowie świadków.

Stan mentalności społecznej można śmiało nazwać pomieszaniem, zagubieniem i dezorientacją. I ogłupieniem, czy też otumanieniem. Brakuje istotnych drogowskazów. Normy umysłowe, które dotychczas pozwalały odróżniać prawdę od fałszu, dziś tego nie gwarantują.

Na spotkanie opozycji ulicznej z Komitetem Obywatelskim Lecha Wałęsy szedłem dzisiaj w zacnym towarzystwie Olgierda Łukaszewicza, który podejmuje wciąż wysiłek pozytywistyczny spotkań w gminach i sołectwach na polskiej prowincji.

Kiedy westchnąłem, że być może przyjdzie mi kolejne cztery lata spędzić na ulicy, zaprotestował, że to nieskuteczne, bo trzeba jeździć po kraju i rozmawiać z ludźmi. Perswadować i tłumaczyć.

Na litość boską, co ja mam tym ludziom tłumaczyć! Że są zdemoralizowani gotówką dawaną do ręki przez populistów, ale też przez Unię Europejską (dopłaty bezpośrednie)?! Że przedkładają własny partykularyzm ponad interes ogólnopaństwowy?!

Że zostali oszukani i bronią tego oszustwa, bo w przeciwnym razie musieliby się przyznać przed samymi sobą, że dali się oszukać, bo są frajerami?! Że dopiero po jakimś czasie wychodzi na jaw szwindel, a nie od razu?! Że pieniądze nie rosną na drzewach i żeby móc dostawać gotówkę na wódkę muszą więcej płacić w sklepie za zagrychę?!

Owszem, bezpiecznie mi na warszawskiej ulicy, z dala od sympatyków władzy, bez potrzeby konfrontowania moich przekonań i poglądów z idiotyzmami. Nie nadaję się na misjonarza. Podziwiam tych, którzy to potrafią. Trzeba mieć talent.

Tak jak los każdego człowieka musi się dopełnić, podobnie dopełnić się musi los społeczeństwa. Jeśli nie potrafi przewidywać konsekwencji swoich wyborów, musi się tego nauczyć poprzez dramatyczne doświadczenie i klęskę. Człowiek uczy się na własnych błędach i podobnie – kolejne generacje narodu.

I tego z całego serca życzę Polakom! Cóż z tego, że byliby bogaci, skoro pozostaną głupi? Lepiej być mądrym, choćby i po szkodzie.
Polska Normalna?

Zdjęcie dzięki uprzejmości Jarka Malickiego