Kler jest nagi?

Wybrałem się z moją żoną, Basią, na „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Ciekawiło nas, czy twórcy pokazali wszechobecny wśród polskiego duchowieństwa antysemityzm. Pokazali. Dlaczego nas to dręczyło?

Dlatego, że budzi od wielu lat nasze zgorszenie antysemityzm, któremu polski kościół nie przeciwdziała, a wręcz przeciwnie, schlebia mu i pobłaża. Pomimo tylu dekad, które upłynęły od Soboru Watykańskiego II, i wysiłku kolejnych papieży. Czy to ważne z punktu widzenia przeciętnego katolika?

Nie wiem, czy ważne, bo nie jestem katolikiem. Innymi słowy, to zupełnie nie moja bajka i to zarówno z mojego wyboru, jak i z innych niezależnych ode mnie przyczyn. Może dlatego film Smarzowskiego nie zrobił na mnie takiego wrażenia, o jakim donoszą moi znajomi i przyjaciele wychowani w tej tradycji.

Uważam, że jest to bardzo ważny film, zrealizowany nienagannie i z brawurą. Artystyczny sukces zapewnił zarówno reżyser, jak i plejada gwiazd w obsadzie, no i sam temat, jakże gorący. Gdy mówię, że oglądałem trochę obojętny, to głównie z tego powodu, że katalog przewin kościoła jest mi aż nadto dobrze znany od dziesięcioleci. Śledzę prasę pod tym kątem, monitoruję. Także dlatego, że wpływ kościoła katolickiego na życie publiczne w Polsce jest nadmierny. Całą edukację mojej córki byłem upokarzany publicznym wzywaniem mnie do podpisania glejtu, że nie zgadzam się na jej katechizację.

Moje podatki płyną wartkim strumieniem do przepastnej kruchty. Korzystają z tego m.in. tacy antysemici, jak Tadeusz Rydzyk i jemu podobni. W tych warunkach nie czuję się obywatelem w pełni praw, lecz gorszej kategorii i to wcale nie od czasu PiS, chociaż faktycznie od czasu PiS sytuacja przybrała rozmiary dramatyczne.

Gdy oglądam „Kler”, łudzę się, że jest to właściwa forma przekazu, dzięki któremu zacznie się zmieniać świadomość społeczna. Dotychczasowe próby, książkowe, prasowe, medialne nie przyniosły pożądanych efektów. Społeczeństwo jest w stanie letargu, niczym przysłowiowe stado baranów prowadzonych na rzeź. To nie czary i magia, ani nawet nie konformizm, lenistwo czy hipokryzja. Na straży fałszywego obrazu kościoła, nieskazitelnego jakoby i roszczącego sobie prawo wydawania etycznych wyroków stoją dwa mechanizmy psychologiczne ludzkiej świadomości: dysonans poznawczy i obronność percepcyjna.

Dlaczego jednak antysemityzm? Bo to grzech pierworodny, fundament, z którego wyrastają kolejne kościelne patologie na przestrzeni dziejów, i – jak się okazuje – także współcześnie. Stąd oblicze kościoła, który nie jest miłością, bo jest nienawiścią i pogardą. I piszę to ja, który szczycę się i chlubię przyjaźnią z katolickim księdzem, Wojciechem Lemańskim, jakkolwiek należy on do nielicznych wyjątków od ponurej reguły.

Film pokazuje, jak kościół się wyrodził, jak hołduje patologiom, takim samym, które mogą dotknąć nasze życie świeckie, jednakże z tą różnicą, że bez widoków na osądzenie i karę. Wiemy, że kościół polski obecnie wszedł w przymierze z władzą świecką, pustosząc nasze życie publiczne i dewastując porządek ustrojowy. Kościół nie przeciwstawia się wcale, a być może nawet popiera przekształcanie ustroju państwa z demokratycznego na faszystowski.

Oskarżamy kościół o to, że niszczy nie tylko życie indywidualne, choćby licznymi aktami pedofilskimi, ale że obraca w perzynę naszą ojczyznę i cały jej dorobek. I „Kler” Smarzowskiego jest wołaniem o opamiętanie.

Na koniec, polecam głosy dotyczące kościoła:
prof. Jacka Leociaka
prof. Tadeusza Gadacza
Mateusza Kijowskiego.

Rating: 3.4/5. From 10 votes.
Please wait...

Facebook Comments