Jedni Polacy pomagali Żydom, inni ich mordowali, a reszta była obojętna

Mój lipiec rozpoczyna się każdego roku od dwóch rocznic. Mrocznych i fatalnych. Pierwszą jest wspomnienie Pogromu kieleckiego, którego dokonali Polacy 4 lipca 1946 roku, mordując gołymi rękami, ale też wyposażeni w rozmaite kije, widły, etc., Żydów kieleckich, ocalałych z Szoa.

Drugą jest wspomnienie Pogromu w Jedwabnem, którego Polacy dokonali wcześniej, w 1941 roku, 10 lipca, a więc w trakcie okupacji, paląc żywcem swoich sąsiadów w tamtejszej stodole, a tych, którzy chcieli się wydostać nadziewając na widły.

Podobnych mordów dokonanych przez Polaków na Żydach było znacznie więcej, w trakcie Holokaustu, tyle że te, których rocznice obchodzę zostały nagłośnione.

Faszyści z PiS-u wycofali się z części zapisów ustawy o IPN, lecz i tak pozostawili szereg zapisów kneblujących historykom usta. Nawet jednak, gdyby grozili nam więzieniem, wypędzeniem czy pobiciem, i tak będziemy te potworne rocznice wspominać i o nich głośno mówić.

„6700 Sprawiedliwych Polaków, upamiętnionych przez Yad Vashem, to niewiele. Nawet jeśli założymy, że prawdziwa liczba to 200 tys., to jedynie 1 proc. z 21 milionów Polaków. Co z pozostałymi 99 procentami?”
Izraelski historyk Holokaustu

Zdjęcie z zasobów archiwalnych Stowarzyszenia im. Jana Karskiego: „Warsztaty w kieleckich szkołach” (2011)

Rating: 3.7/5. From 6 votes.
Please wait...

Facebook Comments