Kijowski alimenciarz, czyli zbiorowy lincz

Praktycznie każdy w Polsce słyszał, że Kijowski to alimenciarz. A nawet – naczelny alimenciarz Polski. Mało kogo interesuje, jak jest naprawdę. W masowej kulturze pojawiła się taka zbitka i nic więcej nie jest ważne. Każdy ma prawo opluć Kijowskiego na ulicy. Każdy ma prawo odmówić mu prawa do istnienia w przestrzeni publicznej. Każdy ma prawo odmówić mu prawa do posiadania poglądów, a tym bardziej do wyrażania opinii. Na jakikolwiek temat. Bo alimenciarz…

Że mało kto jest zainteresowany prawdą – przyzwyczaiłem się. I on zapewne też. Że nikt nie czyta informacji, które podsuwamy pod nos – typowe. Że nikt nie rozumie dokumentów – zaświadczeń od komornika czy potwierdzeń przelewów – to jasne. Kiedy gość w dostępnym publicznie programie telewizyjnym powie „naczelny alimenciarz RP”, dziennikarz ochoczo podchwytuje i dodaje: „no tak, Kijowski”.

Nie dziwi nic. Wisława Szymborska powiedziała kiedyś, że ludzie głupieją hurtowo a mądrzeją detalicznie. Uzupełniła tym poprzednie zdanie, że większość ludzi nie zawraca sobie głowy samodzielnym myśleniem. Coraz trudniej jest się bronić przed takim widzeniem współobywateli.

Po kolejnym programie, w którym goście i prowadzący bawili się insynuacjami na jego temat, Mateusz pozwolił sobie przypomnieć informacje o swojej sytuacji alimentacyjnej. No bo w końcu każdy, kto komentuje, ma prawo wiedzieć. Po co ma się ośmieszać niewiedzą?

„Kijowski, zapłać alimenty!”

Generalnie ludzie puszczają mimo uszu i mimo oczu tego typu informacje. Ale niektórzy reagują. Otóż pewna pani skomentowała link do jego strony zawierającej dokumenty mniej więcej tak:

Czy mógłby Pan o swoich prywatnych sprawach pisać na swoim wallu?

Szanowna Pani, mógłby. Zrobi to natychmiast po tym, jak jego sprawy prywatne przestaną być tematem publicznych żartów, kpin, drwin, insynuacji, obelg, komentarzy, pseudoanaliz, memów, rysunków, zdjęć, artykułów, rozmów w programach telewizyjnych i radiowych, pouczeń, pytań w teleturniejach, rozmów w pociągach, autobusach, tramwajach, kawiarniach i restauracjach… Dopóki jednak każdy w Polsce czuje się upoważniony do wypowiadania się na temat spraw prywatnych Mateusza nie widzę powodu, żeby tylko on był pozbawiony tego prawa. Zwłaszcza, że jego wiedza pochodzi z pierwszej ręki, ma dostęp do dokumentów i pełnej informacji.

Rozumiem, że powszechnie komentujący czują się nieswojo, kiedy docierają do nich informacje zaprzeczające wyrażanym przez nich opiniom. Rozumiem, że doznają sporego dyskomfortu (dysonansu). Nikt nie lubi, kiedy się okazuje, że nie miał racji. Ale czy to nas ma powstrzymywać od ujawniania prawdy?

A może… ktoś by pomyślał, jak się czują ci wszyscy, których ta sprawa dotyczy? Jak się czują dzieci (dorosłe, ale czy to zmniejsza ich wrażliwość?), które są ciągle w tej nagonce wymieniane i wyciągane na światło dzienne? Rodzina, która codziennie styka się z pytaniami – to jak to właściwie jest, bo znowu mówili o Was? Przyjaciele, którzy już dość mają powtarzania, że prawda jest inna, niż to się powszechnie utarło uważać? O samym Mateuszu nawet nie wspominam.

Oszczerstwa udało się rozsiać hurtowo. Ale wyjaśnianie odbywa się detalicznie. Warto zatem przypomnieć, że noblistka – Wisława Szymborska, swoją wypowiedź o głupieniu i mądrzeniu zakończyła „dlatego kochamy i popieramy przypadki detaliczne”.

Wiem, znowu ktoś nam zarzuci, że zajmujemy się  prywatnymi sprawami Mateusza publicznie, że to niesmaczne, że powinien się raczej schować do swojej jamy i nie wychylać nosa. Wiem jednak, że fali hejtu można się oprzeć serwowaniem prawdy. Choćby niepopularnej i nie na rękę ludziom owładniętym nienawiścią i pogardą.

TVN rok temu obwieściło: „Z tytułu uporczywego uchylania się od płacenia alimentów prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie Mateusza Kijowskiego, lidera KOD”. Nie znalazł się jednak żaden dziennikarz, który zechciałby zrobić newsa z umorzenia śledztwa z powodu braku przesłanek… Po co mieszać ludziom w głowach?

Tu jest zestawienie spłat zobowiązań alimentacyjnych, z którego wynika prawda niepopularna: nie jest alimenciarzem:
Audyt alimentacyjny Kijowskiego. Czy znajdzie się choć jeden dziennikarz, który zajrzy pod wskazany link?

Rating: 2.5/5. From 35 votes.
Please wait...

Facebook Comments