Z okazji Dnia SuperMatki pod Sejmem

Wywiad z Mateuszem Kijowskim przeprowadził Przemysław Wiszniewski

Staliśmy dzisiaj pod Sejmem w deszczu. Polacy popierają żądania protestujących matek, mimo to władza idzie w zaparte i nie chce się ugiąć. Dlaczego?

Ta władza nie analizuje problemów i możliwych rozwiązań. Zajmuje się wyłącznie analizą efektów wyborczych ich działań. Sądzę, że elektorat partii miał już dosyć miękkości. Przekazywanie premii na Caritas, obniżanie pensji, przepraszanie, „vox populi – vox dei”… Ile można? Ten elektorat potrzebuje silnej ręki. Kto jest słaby, żeby pokazać siłę, szuka słabszego od siebie. Partia może pokazać swoją siłę już tylko w porównaniu z osobami z niepełnosprawnością. No to pokazują że są twardzi. Jak facet, którym pomiatają w pracy, co wraca do domu i bije żonę oraz dzieci.

Nie pierwszy raz wspierasz pod Sejmem protest RON. Czy przychodzisz tam z obywatelskiego obowiązku? Nieprzychylni zarzucają Ci lans…

Lans można zarzucić każdemu, kto podejmuje jakiekolwiek publiczne działania. Ale jeżeli przyjście na demonstrację miałoby być lansem, to żadna demonstracja by się nie mogła odbyć. To zarzut tak absurdalny, że nawet nie warto chyba z nim dyskutować.

Dlaczego ludzie nie wspierają masowo tych protestów? Nie identyfikują się z rodzinami niepełnosprawnych?

Wspierają masowo. Tylko nie wszyscy przychodzą pod Sejm. Rodziny, w których są osoby z niepełnosprawnością, mają znacznie trudniejsze życie, niż studenci czy przedstawiciele odnoszących sukcesy ludzi biznesu. Ich możliwość angażowania się w działania społeczne jest mocno ograniczona. A skoro tak, to wiele osób, które mogłyby wspierać protesty, nawet nie wie, że takie protesty są organizowane – gdzie i kiedy. Do tego jest tak wiele wydarzeń wspierających protest RON, że w sposób oczywisty nie można uczestniczyć w wielu z nich. Zresztą zwróć uwagę, że nawet dzisiaj było kilka „ośrodków protestu” pod Sejmem. Brakuje dobrego i jednoznacznego przekazu. Nawet kiedy Lech Wałęsa wsparł protestujących, co odnotowały wszystkie niemal media światowe, to wielu u nas zajęło się krytykowaniem zamiast wzmocnieniem przekazu. A skoro nie ma wspólnego działania, to ludzie stoją z boku. Boją się zaangażować w jakieś spory i kłótnie.

Gazeta Wyborcza uhonorowała Anne Applebaum tytułem „Człowieka Roku”. Przy okazji wyróżniono działalność innych osób, np. Jurka Owsiaka. Co sądzisz o roli mediów w dzisiejszych czasach, kiedy władza demontuje demokrację i praworządność?

Media są oczami i uszami obywateli. Coś, o czym media nie powiedziały, nie istnieje w przestrzeni publicznej. Coś, o czym powiedziały, staje się prawdą niezależnie od faktów. Mam wrażenie, że oczy i uszy polskiego społeczeństwa nie są bardzo sprawne. Często używają różowych lub ciemnych okularów. Obraz rzeczywistości, który wyłania się z mediów często bardziej przypomina surrealistyczne obrazy niż fotografię.
Większość mediów jest bardziej przywiązana do jakiejś „sprawy” niż do prawdy. Więc wyrazistość jest często ważniejsza, niż weryfikacja źródeł i informacji.

Ostatnio jacyś dziennikarze otrzymali nagrodę im. Dariusza Fikusa za tekst o fakturach KOD, wymierzony w Ciebie. Jak myślisz, dlaczego, mimo że zgłoszono kilkadziesiąt kandydatur, zwyciężyła właśnie ta jedna?

Nie sposób to komentować. Wiem, że rodzina Stefana Kisielewskiego walczyła wiele miesięcy, żeby odzyskać jego nazwisko z rąk kapituły nagrody, która kompromitowała niezapomnianego Kisiela. Myślę, że rodzina Dariusza Fikusa powinna też zawalczyć o jego pamięć. A sam tekst był przykładem braku rzetelności i poszukiwania sensacji kosztem prawdy. Liczył się tylko czas i to, żeby być pierwszym. Jeżeli tak mają wyglądać media, to cofnęliśmy się do czasów Goebbelsa.

Na Targach Książki można było kupić „Buntownika”, Twoją książkę napisaną wspólnie z Piotrem Surmaczyńskim. Zaczyna się od Twojej rozmowy z Adamem Michnikiem, rzeczowej, ale też miłej. To ważne, że jednak nie wszyscy się od Ciebie odwrócili, prawda?

Cały czas odczuwam ogromne wsparcie od wielu wspaniałych osób. Ale one, nawet kiedy są ludźmi mediów, nie są w stanie zmienić przekazu utrwalonego przez kłamców i oszczerców. Ale to chyba nie jest dobry moment, żeby rozmawiać o mnie. Protest osób z niepełnosprawnością w Sejmie jest widziany przez cały świat. I cały świat wspiera najsłabszych. Stosunek do słabszych określa nasze człowieczeństwo. Rządzący w Polsce są jedynymi, którzy tego nie czują i nie rozumieją. To wstyd i hańba. Niestety dla nas wszystkich. Bo ci ludzie reprezentują nas wszystkich.

Nawet jeśli protest zakończy się niepowodzeniem, to i tak już obnażył charakter obecnej władzy. Jaki będzie dalszy scenariusz wydarzeń, Twoim zdaniem? Czy władzy stopnieje poparcie?

Abraham Lincoln miał powiedzieć „Można oszukiwać wszystkich przez pewien czas, a część ludzi przez cały czas, ale nie da się oszukiwać wszystkich przez cały czas.” Myślę, że to najlepiej określa przyszłość wszystkich populistów. A przecież rządzą nami od ponad dwóch lat populiści.

Przywołana tu Anne Applebaum zaapelowała ostatnio w „Wysokich obcasach” do Polek, by zajęły się polityką, jeśli chcą mieć wpływ na rzeczywistość. Czy Polacy zainteresują się polityką, by mieć na nią wpływ? Jak ich zmotywować?

Nie wiem, czy się zainteresują. Nie wiem, jak ich zmotywować. Od dwóch lat apelowałem również, żebyśmy się wszyscy angażowali. Wchodząc do partii różnych, rozmawiając z naszymi przedstawicielami, uczestnicząc w kampaniach i używając własnego rozumu a nie tylko powtarzając przekazy partyjne. Jeżeli się nie angażujemy, to kończy się narzekaniem na wyalienowaną klasę polityczną.

Czy wybory samorządowe odbędą się jesienią? Słychać nawoływania, by przenieść je na wiosnę ze względu na chaos w znowelizowanej ordynacji wyborczej.

Stłukła mi się kryształowa kula a jeszcze nie nauczyłem się wróżenia z fusów. Nie wiem, kiedy się odbędą wybory. Nie umiem nawet powiedzieć na pewno, czy ten ewidentny chaos to celowe działanie czy nieudacznictwo. Bo rządzący wielokrotnie pokazali, że umieją działać w złej woli, ale umieją też popełniać błędy tam, gdzie poradziłaby sobie grupa starszaków z przedszkola w Koziej Wólce. Na podstawie przepisów wprowadzonych w ostatnich miesiącach nie da się sprawnie przeprowadzić wyborów – to chyba oczywiste.

Byłeś ostatnio w Suwałkach. Obwinieni zostali uznani winnymi, choć salomonowym wyrokiem, bo bez orzeczenia kary. Czy to efekt nacisków politycznych na niezawiłego sędziego?

Na pewno nie był to wyrok salomonowy. W mojej ocenie sędzia próbował postawić Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Ale tak się nie da. Uznał za winnych ludzi, którzy są niewinni. A wszystkim dookoła – zwolnieniem z kosztów, nie wymierzeniem kary, potwierdzeniem, że to była kampania wyborcza pokazał, że wierzy w to, co mówili. Każdy sędzia powinien działać w sposób niezawisły. To, że obwinieni zostali dwukrotnie uniewinnieni, nie oznacza, że tak musi być za każdym razem (a nie wiadomo, ile jeszcze razy ta sprawa będzie rozpatrywana). Ale politycy wywierali ogromną presję na sędziów w tej sprawie. Od wypowiedzi w mediach i potępianie sędziów po nazwisku po postępowania dyscyplinarne wytaczane sędziom pod błahymi pretekstami. W tej sytuacji trudno przyznać wyrokowi walor niezawisłości. Gdyby taki sam wyrok był wydany bez tej całej presji, można by dyskutować o sprawie. W tej sytuacji, w jakiej jesteśmy, tematem jest presja i jej wpływ na wynik. Tak działa mieszanie się polityków do spraw, od których powinni być jak najdalej.

W KRS-ie zostało wreszcie zarejestrowane Stowarzyszenie WRD, na czele którego stoisz. Czy nie obawiasz się powielenia błędów poprzedniego stowarzyszenia?

Lęk przed błędami może paraliżować. Nie, nie boję się. Chociaż wiem, że trzeba inaczej. Ale dzisiaj startujemy w gronie osób, które się poznały w działaniu. I sprawdziły w czasach trudnych. Nie popełnia błędów, kto nic nie robi, ale kto nic nie robi, nic nie osiąga. Dzisiaj potrzebujemy aktywności obywatelskiej jeszcze bardziej, niż w roku 2015. Tylko że to muszą być działania przemyślane i dobrze zorganizowane. Wierzę, że dzięki doświadczeniom z dwóch ostatnich lat teraz popełnimy mniej błędów.

W rocznicę Marca 68 na Dworcu Gdańskim dałeś się sfotografować z transparentem „Wszyscy jesteśmy Żydami”. Wspierasz protest rodzin osób niepełnosprawnych, a wcześniej byłeś na Czarnym Piątku. To spory „rozrzut tematyczny”. Czy nie odnosisz wrażenia, że rozmieniamy się na drobne, a może przeciwnie: można nadać tym manifestacjom jakiś wspólny mianownik?

Zdecydowanie mają wspólny mianownik. W kraju, gdzie nie ma już demokracji, gdzie zniszczono praworządność a propaganda rządu zajmuje się wskazywaniem winnych ich nieudolności, kolejne grupy społeczne są oskarżane, pomawiane i oczerniane. Do tego rządzący nie słuchają nikogo, zaś wszelkie wątpliwości rozstrzygają według swoich interesów a nie potrzeb i oczekiwań obywateli. Nie zamierzam czekać, aż pod moim domem będzie kordon policji. Muszę wspierać tych, którzy już dzisiaj są w opresji.

Czego można życzyć matkom niepełnosprawnych, protestującym w Sejmie, w Dniu Matki?

Żeby mogły żyć tak, jak my wszyscy. Żeby państwo zapewniło im to samo, co mają inni. I żeby nie musiały walczyć o sprawy oczywiste. A nade wszystko szacunku ze strony rządzących i społeczeństwa. Szacunku, który należy się każdemu człowiekowi. No i żeby nie musiały się obawiać, że ich dorosłymi dziećmi nikt się nie zaopiekuje, kiedy one nie będą w stanie.

***
Fot.: Barbara Dousa

Rating: 3.9/5. From 8 votes.
Please wait...

Facebook Comments