Marsz wolności opozycji ulicznej

Wszystko ma swój czas i miejsce. Każda bolączka warta jest zachodu i naszej uwagi. Nie ma spraw ważniejszych i błahszych, a jedynie takie, o których mówimy od dzisiaj, i takie, o których mówić będziemy od jutra.

Nie jestem osobą publiczną, ani politykiem, a jedynie społecznikiem. Opozycjonistą, ale tym ulicznym. Nazwa jest wyłącznie kwestią uściślenia, nie zaś deklaracji plemiennej. Jednak bliżej mi, rzecz jasna, do tych, z którymi szlifuję chodniki, niż do tych, którzy są w Sejmie.

Niekiedy te granice ulegają zatarciu. Dzieje się tak wówczas, gdy towarzyszy nam na naszej pikiecie w geście solidarności z rodzicami niepełnosprawnych poseł Michał Szczerba, albo gdy widzimy, że opiekuje się nimi i aprowizuje ich posłanka Joanna Scheuring-Wielgus.

Musimy się wzajemnie wspierać przeciwko śmiertelnemu zagrożeniu dla naszego społeczeństwa i naszego kraju, którym jest PiS.

Z niepełnosprawnymi solidaryzujemy się pod Sejmem systematycznie, ustawicznie i stale. Stoimy tam codziennie. Widzimy wśród nas organizatorów: ROD i organizacje wspierające: Strajk Kobiet, OSA, etc. Widzimy posłów opozycji, którzy są tam nie dla lansu. Taszczą torby z zakupami dla protestujących w Sejmie.

12 maja koalicja Platformy i Nowoczesnej organizuje Marsz, taki jak dwa lata temu, i taki jak rok temu. Marsz Wolności. Część opozycji ulicznej dołączyła do tego marszu. Z tych, których znam, a są mi najbliżsi: ODnowa i WRD, ale przecież nie tylko. Tych samych ludzi na co dzień widuję pod Sejmem, wspierających protest niepełnosprawnych i ich walkę o godne życie. Nie ma w tym żadnej sprzeczności.

Jeśli któregoś dnia, mam na myśli 12 maja, część z tych osób nie będzie akurat stać pod Sejmem, lecz pójdzie w marszu, wiem, że i tak nadal sercem pozostanie w tym miejscu. Przyjdą w przeddzień i dnia następnego, i przychodzić będą aż do skutku.

Obie te sprawy mają równorzędne znaczenie: cóż z tego, gdy wywalczymy sobie wolność od chuliganów politycznych niszczących nasz kraj, gdy wrócimy na ścieżkę demokracji i praworządności, jeśli zapomnimy znów o tych najbardziej potrzebujących pomocy, jak to się działo w przeszłości? I odwrotnie: cóż nam po zwiększonych zasiłkach dla niepełnosprawnych, jeśli PiS nadal będzie demolował kraj w pozostałych dziedzinach?

Biorąc to wszystko pod uwagę, uważam, że opozycja uliczna powinna 12 maja wesprzeć marsz opozycji parlamentarnej. Przekonuje o tym Piotr Wieczorek, nasz przyjaciel i lider ODnowy. Przekonuje o tym także w dramatycznym apelu Mateusz Kijowski: „Europa, Parada Schumana, Marsz Wolności”.

„Chodźmy na marsz – wspólnie” – tu organizatorzy naszego opozycyjnego „sektora” tego marszu piszą:
„12-go maja odbędzie się Marsz Wolności. Wróg jest jeden – PiS! Powinniśmy pójść na marsz, by pokazać, że hasło „zjednoczona opozycja” nie jest tylko pustym dźwiękiem. Powinniśmy tam być, ale powinniśmy też zadbać o to, byśmy byli widoczni! My, uliczna opozycja, która nosi czasem różne „barwy”, ale potrafi się naprawdę zjednoczyć przy wspólnych akcjach i protestach. „My, chodnikowi krzykacze”, którzy czasem się spierają i boczą, ale nie zapominają o wspólnym przeciwniku. 
Pójdźmy na marsz i stwórzmy wspólny sektor „uliczników” – niech nas zobaczą i usłyszą! (…)”.

Szanuję tych opozycjonistów, którzy mają wątpliwości co do trasy marszu, rozumiem ich argumenty. Apeluję jednakże, by akurat 12 maja spróbować połączyć nasze siły we wspólnym proteście. Tego jednego jedynego dnia. Zrezygnujmy z alternatywnych marszów, bo to nie jest szczęśliwy pomysł polityczny i może opozycji zaszkodzić.

Rating: 4.3/5. From 7 votes.
Please wait...

Facebook Comments