Nagroda Fikusa

Oto wczoraj gruchnęła wieść, że kapituła nagrody im. Dariusza Fikusa przyznała najwięcej punktów dziennikarzom, Andrzejowi Gajcemu i Januszowi Schwertnerowi za tekst „Onet ujawnia: jak Mateusz Kijowski wystawiał faktury KOD-owi”.

A więc, grillowania Mateusza Kijowskiego kolejna odsłona. Czyżby nic tak nie wzbudzało zbiorowej wyobraźni Polaków, jak osoba „tego z kitką”, wroga publicznego numer jeden? Czyżby w 2017 roku nie było innego materiału dziennikarskiego, który choćby zbliżał się do „sukcesu” wyżej wymienionych? Przeanalizujmy.

Prasy (mam na myśli media elektroniczne, prasę drukowaną i stacje radiowe i telewizyjne) zacnej mamy coraz mniej. Rynek mediów zdominowała prasa bulwarowa i prasa reżimowa. Odbiorca dysponuje publikatorami, które narażają go na propagandę, albo takimi, które wyrażają głos opozycji, albo też takimi, które polują na tanią sensację. Uczciwie trzeba przyznać, że portal Onet wymyka się tej klasyfikacji, ponieważ ostatnio był boksowany przez reżimową żandarmerię wojskową za ujawnienie kompromitujących materiałów.

W ubiegłym roku mieliśmy zdecydowanego bohatera dziennikarstwa śledczego, mianowicie Tomasza Piątka, który zawładnął całym dyskursem, czy też namysłem społecznym nad kulisami „dobrej zmiany” prezesa Kaczyńskiego, ujawniając powiązania ówczesnego ministra obrony narodowej RP, Antoniego Macierewicza, z agenturą postsowiecką GRU oraz z czerwoną mafią proputinowską:
Macierewicz zdemaskowany
Macierewicz i „rosyjski łącznik”
Macierewicz, SB i rosyjska agentura

W efekcie publikacji, Macierewicz został wyrzucony ze składu „nowego rządu” pisowskiego jako czynnik najbardziej skompromitowany. Pan Antoni chciał wytoczyć Piątkowi proces o zniesławienie, ale nawet pisowska prokuratura umorzyła ostatnio śledztwo w tej sprawie, uznając najwidoczniej, że oskarżenia Piątka zawarte w książce „Macierewicz i jego tajemnice” są dobrze udokumentowane.

Mamy więc z jednej strony dziennikarzy, którzy jako jedni z wielu opluwali lidera największego ruchu społecznego spod znaku opozycji chodnikowej, czym przyczynili się do pogrzebania tego ruchu, z drugiej – publikacje jednego dziennikarza śledczego, który spowodował cofnięcie się rządzących z proputionwskiego azymutu. Wyzwolił nas chwilowo z coraz czulszych objęć Wielkiego Brata…

Mateusz Kijowski – wedle wiedzy opinii publicznej – otrzymał już akt oskarżenia, choć nie otrzymał. Informację o sprokurowaniu aktu otrzymali na razie dziennikarze, a nie sam zainteresowany. Będzie zatem proces i w moim przekonaniu na wzór klasycznego „Procesu” Franza Kafki. Ale opinia publiczna, także dzięki nominowanym do nagrody Fikusa, już wydała zaocznie wyrok. Odbył się bowiem trybunał ludowy nad Kijowskim. Wszyscy już wiedzą, że alimenciarz i fakturzysta jest winny. Guilty!

Macierewicz może spać spokojnie. I Kaczyński może spać spokojnie, bo cała kampania wyborcza do samorządów ma efektywny propagandowo liść laurowy, którym wszelkie fałszerstwa i przekręty będą przykrywane: proces w pruszkowskim sądzie rejonowym.

W kapitule nagrody im. Dariusza Fikusa zasiadają jurorzy godni szacunku, a wśród laureatów na przestrzeni lat bywa różnie: są wśród nich wspaniali dziennikarze, a są też nieudacznicy i propagandziści. Jak będzie w tym roku? Naprawdę, państwo jurorzy, chcecie nadal beztrosko grillować Mateusza Kijowskiego? Naprawdę nie dostrzegacie Tomasza Piątka? Jeśli tak, Dariusz Fikus przewraca się w grobie.

Rating: 3.7/5. From 9 votes.
Please wait...

Facebook Comments