Czytajcie Grossa, póki nie jest na indeksie!

Nie ma żadnych wątpliwości, że obecna haniebna ustawa o IPN ma na celu rozprawienie się z prof. Janem Tomaszem Grossem. Wszak już na początku 2016 roku odgrażał się mu ówczesny szef MSZ, Witold Waszczykowski, a sam naukowiec był wzywany do prokuratury, która przesłuchiwała go na okoliczność „szkalowania dobrego imienia Polski”.

Karolina Wigura pisze: Dopaść Grossa, czyli jak PiS wywołał międzynarodowy kryzys z powodu jednej osoby.

Jan Tomasz Gross jest bowiem wrogiem publicznym numer jeden obecnej faszyzującej władzy, gdyż obnaża jej manipulacje naszą wspólną historią i naszą pamięcią. „Jeśli założyć, że Kaczyński nie zwariował, to trzeba powiedzieć, że jest po prostu cyniczny” – historyk Jan Tomasz Gross o tym, jak PiS mobilizuje nienawiść i buduje dumę narodową na kłamstwie. ONI ZLIKWIDOWALI RZECZYWISTOŚĆ.

Wszystko wskazuje na to, że dorobek naukowy profesora Grossa pod wpływem ustawki IPN znajdzie się na indeksie ksiąg zakazanych. Tymczasem musimy mieć świadomość, że nikt tak jak on, nie potrafił dotychczas tak skutecznie nam tej pamięci, pamięci narodowej, przywrócić, czy raczej ją załatać, odbrązowić, zobiektywizować.

W 1998 roku nakładem wydawnictwa Universitas ukazała się „Upiorna dekada: trzy eseje o stereotypach na temat Żydów, Polaków, Niemców i komunistów: 1939-1948”, wznowiona w 2006 roku przez wydawnictwo Austeria (można ją kupić na stronie wydawnictwa).

Autor w przedmowie pyta: Pod wpływem morderczej obsesji jednego z największych złoczyńców w historii ludzkości los rzucił wyzwanie Polakom:  z wewnątrz polskiego społeczeństwa wyrwano na męczeńską śmierć jedną dziesiątą współobywateli dlatego, że byli Żydami. Wynika z tego, między innymi, przeogromny temat dla polskiej historiografii, w ramach którego musimy również odpowiedzieć na pytanie: jak reszta polskiego społeczeństwa zachowywała się w tych okolicznościach i czy Polacy temu wyzwaniu sprostali?

W 2000 roku prof. Jan Tomasz Gross napisał książkę Sąsiedzi: Historia zagłady żydowskiego miasteczka o mordzie w Jedwabnem (nakładem Fundacji Pogranicze w Sejnach), w której zadaje m.in. pytanie: „Czy można być równocześnie prześladowcą i ofiarą?”
Książka jest dostępna pod linkiem: kliknij!

Z książką związane są filmy Agnieszki Arnold: „Gdzie mój starszy syn, Kain?” oraz „Sąsiedzi”. Anna Bikont napisała książkę „My z Jedwabnego” (wydawnictwo Czarne), którą Marek Edelman zrecenzował w następujący sposób: „Lektura tej książki wywołuje niemal fizyczny ból, nie sposób się od niej oderwać. Anna Bikont z niezwykłą przenikliwością wczuwa się w cierpienie ofiar i daje porażający obraz nienawiści, która latem 1941 r. ogarnęła mieszkańców miasteczka Jedwabne, nienawiści, która pokutuje tam po dziś dzień.”

Sześć lat temu na ekrany polskich kin wszedł film w reżyserii Władysława Pasikowskiego „Pokłosie”. Gross stał się wrogiem nacjonalistów, ponieważ zadał kłam oficjalnej narracji, która do momentu opublikowania „Sąsiadów” definiowała zbrodnię w Jedwabnem jako: „miejsce kaźni ludności żydowskiej. Gestapo i żandarmeria hitlerowska spaliła żywcem 1600 osób 10 VII 1941”. Zbrodnia tamtejszych Polaków została obnażona.

W kampanii wyborczej na urząd prezydenta RP w 2015 roku Andrzej Duda wytknął Bronisławowi Komorowskiemu, że ten w liście przesłanym w rocznicę mordu w Jedwabnem przeprasza w imieniu Polaków. Wedle Dudy nie ma za co przepraszać, bo obarczanie winą Polaków jest jakoby kłamliwe. W ten sposób prawdopodobnie pretendent na najwyższy urząd w państwie zyskał sobie sympatię szerokiego elektoratu.

Wracając do książek Grossa, warto nadmienić, że w 2003 roku, z uwagi na niezwykle ożywiony dyskurs publiczny, pojawiło się post scriptum: Wokół „Sąsiadów”: polemiki i wyjaśnienia.

W 2008 roku wydawnictwo „Znak” opublikowało kolejną książkę profesora Grossa: Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści, w której autor odnosi się m.in. do Pogromu Kieleckiego. Joanna Tokarska-Bakir przyrównała Grossa do filozofa Jeana Améry’ego«Nie chcecie wiedzieć, do czego znowu może doprowadzić mnie i was samych wasza obojętność? Zatem powiem wam».

Żydożerczy Stanisław Michalkiewicz wyraził natomiast opinię, że „książka jest medialnym przygotowaniem do wzmożenia roszczeń majątkowych za II wojnę światową pod adresem polskiego rządu ze strony niektórych organizacji żydowskich.” Jak poinformowała 11 lutego 2006 roku rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława Marcinkowska, po postępowaniu sprawdzającym Prokuratura Rejonowa dla Krakowa Krowodrzy wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa w sprawie książki Jana Tomasza Grossa „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”, ponieważ w publikacji nie znaleziono wypowiedzi będących pomówieniem, znieważeniem narodu polskiego lub nawoływaniem do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

Książka „Strach” J.T.Grossa dostępna jest na stronie wydawnictwa.

Wreszcie w 2011 roku, tj. siedem lat temu, Jan Tomasz Gross wraz z Ireną Grudzińską-Gross napisali Złote żniwa. Rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów. Książka dostępna na stronie wydawnictwa.

„Rozważania Grossa o grabieży własności żydowskiej nie będą łatwą lekturą. Nie ma nic przyjemnego w opisach tego, jak wśród popiołów, kości i ludzkich szczątków Polacy szukali złota i diamentów po zamordowanych Żydach” – czytamy w jednej z recenzji („Złote żniwa”, czyli co Polacy robili z majątkiem Żydów). Tu słynny reportaż autorstwa Piotra Głuchowskiego oraz Marcina Kowalskiego, stanowiący inspirację dla książki: „Gorączka złota w Treblince”.

Krakowska prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie znieważania narodu polskiego i nawoływania do nienawiści w książce „Złote żniwa”. Uznała, że nie można mówić o popełnieniu przestępstwa – poinformowała prok. Bogusława Marcinkowska (Prokuratura: Gross nie znieważył Polaków).

Celem nowej pisowskiej ustawy o IPN jest oskarżenie profesora Grossa i doprowadzenie do skazania go za rzekome „szkalowanie dobrego imienia Polaków”. Korzystając z okazji, zapraszam na jutrzejszą demonstrację pod pałacem namiestnikowskim JesteśMY: pomieszanie dobrego i złego. Zapraszam też do lektury wywiadu z prof. Barbarą Engelking-Boni: „W sprawie „polskich obozów koncentracyjnych” musimy użyć raczej skalpela niż siekiery” wraz z mottem: „Historia Polski to nie szwedzki stół. Nie można wybrać tylko Sendlerowej i zostawić szmalcowników”…

Na pamiątkowym zdjęciu: autor z prof. Janem Tomaszem Grossem w towarzystwie Pauli Sawickiej, szefowej „Otwartej Rzeczpospolitej” Stowarzyszenia Przeciwko Antysemityzmowi i Ksenofobii

Rating: 5.0/5. From 2 votes.
Please wait...

Facebook Comments