Mordy rytualne

Żydzi porywali dzieci na macę? Polacy coraz częściej tak uważają. Wstrząsające liczby… Miły Boże, co się dzieje z Polakami?

To nie są sprawy błahe, ponieważ wiadomo, że bezpośrednią iskrą do wybuchu Pogromu Kieleckiego była plotka o rzekomym porwaniu i zamordowaniu w celach rytualnych 9-letniego chłopca w piwnicach domu przy ulicy Planty 7 w Kielcach. Zdarzenie, w wyniku którego Polacy zamordowali gołymi rękami 39 Żydów, miało miejsce 4 lipca 1946 roku, czyli po zakończeniu II wojny światowej. Chłopiec zresztą się odnalazł, cały i zdrowy, ale potwierdził plotkę i wskazał na dom, w którym Żydzi mieli go przetrzymywać w piwnicy. Dom, w którym akurat nie było piwnic.

Złośliwość tej „legendy” polega na kłamstwie wobec najświętszych zasad judaizmu, zgodnie z którymi krew sama w sobie (oczywiście, mówimy o krwi zwierzęcej, więc tym bardziej ludzka) jest nie koszerna, a więc nie do spożywania. Wyznawcy innych religii krew spożywają, np. w krwistych befsztykach, albo w kaszance. Judaizm nakazuje wykrwawienie zwierzęcia podczas uboju, by Żyd nie spożył jego krwi. Kilka lat temu przetoczyła się przez Polskę antysemicka nagonka w związku z tzw. ubojem rytualnym. Proszę zwrócić uwagę na zbieżność tych nazw w języku polskim: „ubój rytualny” – „mord rytualny”. Szechita jest rodzajem religijnego uboju, zgodnego z zasadami kaszrutu.

Przed II wojną światową poseł, ksiądz Stanisław Trzeciak rozpętał identyczną kampanię pod pretekstem obrony praw zwierząt. Już niemal udało mu się wprowadzić zakaz uboju religijnego, ale wybuchła wojna. W Generalnym Gubernatorstwie Hitler zakazał tego uboju. We wspomnianej antysemickiej nagonce sprzed kilku lat, dotyczącej uboju, głos zabrał nawet jeden z biskupów, wprawdzie ugodowo, aby przez wzgląd na poszanowanie religii go nie zabraniać, ale z przekazem, że „w chrześcijaństwie nie ma już krwawych ofiar”… Jak gdyby ubój religijny był ofiarą składaną na starożytnym ołtarzu Świątyni Jerozolimskiej.

Więc, mimo iż Żydzi krwią się brzydzą i w związku z tym dokonują uboju religijnego, by tej krwi się pozbyć, imputuje się im ubój rytualny, bo brzmi blisko do mordu rytualnego, czyli obrzydliwego oskarżenia, jakoby dodawali krwi chrześcijańskich niemowląt do macy. Legenda wyrosła w średniowieczu trwa do dziś i jest żywa…

W 2006 roku pod naciskiem opinii publicznej zarządca katedry w Sandomierzu zasłonił olbrzymi obraz, na którym ze szczegółami odmalowano legendę. Obraz duchowni postanowili odsłonić na specjalną okazję, a mianowicie z okazji Dni Judaizmu w Kościele Katolickim w 2014 roku. Doprawdy, trudno było znaleźć lepszy moment na ekspozycję dzieła.

5 lat temu wydawnictwo Cyklady opublikowało monografię Jolanty Żyndul „Kłamstwo krwi. Legenda mordu rytualnego na ziemiach polskich w XIX i XX wieku”. Już w tytule, na wypadek, gdyby odwiedzający księgarnię nie zdecydował się zajrzeć do środka, zaznaczono, że chodzi o kłamstwo.

Dwa lata temu Borys Lankosz zekranizował powieść Zygmunta Miłoszewskiego „Ziarno prawdy”. Tytuł jest cytatem z porzekadła, że „w każdej plotce jest ziarno prawdy”. W każdej legendzie, w każdym kłamstwie… Oczywiście, zarówno powieść, jak i sam film, rozprawiają się z tym przekonaniem surowo, jednak jest ono wciąż żywe i istotne dla tych, którzy pomimo rozsądku chcą wierzyć w mord rytualny.

Tak więc, zgodnie z badaniami, Polacy nadal w sporej części wierzą w mord rytualny. W ten sposób trwają w przekonaniu, że Żydzi są w istocie wampirami, wszelako prawdziwymi, z – nomen omen – krwi i kości. Naturalnie, przekonanie owo jest tylko jednym z wielu czynników usprawiedliwiających antyżydowskie uprzedzenia, a wraz z nimi lęk i niechęć. Bo jakże to tak, pozbywać się wiary przodków w jakimkolwiek aspekcie?

Jak łatwo rozpętać antysemicką nagonkę, przekonaliśmy się w ostatnich dniach. PiS-owi przybędzie gorliwych zwolenników.

Rating: 2.0/5. From 4 votes.
Please wait...

Facebook Comments