Faszyzm nasz codzienny

Mamy oto 27 stycznia, ogłoszony 1 listopada 2005 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Podczas II wojny światowej zginęło 6 milionów Żydów i 6 milionów Polaków, lecz obie te szóstki się nie sumują do dwunastu. Sumują się do dziewięciu. A dlaczego tak, niech każdy sobie odpowie sam.

Gołda Tencer, szefowa Fundacji Shalom i Teatru Żydowskiego, apeluje o zapalenie świeczek w oknach dziś o 18:00 na znak pamięci. To ma być światło naszej pamięci, a my mamy być strażnikami tej pamięci o przedwojennych żydowskich mieszkańcach Rzeczypospolitej, naszych sąsiadach. Pojutrze odbędą się w tej intencji uroczystości pod Pomnikiem Bohaterów Getta, ze składaniem wieńców i modlitwą ekumeniczną, bo Kadisz będzie odmówiony za zmarłych, ale żywi muszą się przecież pomodlić po swojemu.

Po cóż w ogóle pamiętać tamte dzieje? Co się stało, to się nie odstanie. A jednak warto pamiętać, jeśli wierzyć, że historia miałaby być nauczycielką życia. Trzeba zatem pamiętać ku przestrodze. Nigdy więcej! Fałsz pustych deklaracji tymczasem widać gołym okiem. Panu Duda zagrzmiał w listopadzie: „nie ma w naszym kraju zgody na ksenofobię, nacjonalizm i antysemityzm”. Czyżby? W tym samym czasie pan Morawiecki potwierdził: „polski rząd odcina się od rasizmu!”. Czy odetchnęliśmy z ulgą? Czytamy ze zgrozą, że „państwo dalej pobłaża skrajnej prawicy. Trzy osoby zatrzymane po głośnym materiale „Superwizjera” już na wolności”. W takim razie, rząd się odcina, ale tylko troszeczkę, iluzorycznie…

Pan Duda w kampanii wyborczej zaplusował wśród swoich wyborców, stwierdzając, że mordu w Jedwabnem nie dokonali Polacy. Instytut Pamięci Narodowej próbuje twórczo korygować najnowszą historię Polski podając liczbę Polaków ratujących Żydów w milionach. Polaków, Sprawiedliwych wśród Narodów Świata jest grubo ponad sześć tysięcy.

Władysław Bartoszewski wspomina: „Mieszkałem w domu pełnym inteligencji. Ale jeśli ktoś z nas odczuwał strach, to nie przed Niemcami. Gdy jakiś oficer zobaczył mnie na ulicy, a nie miał rozkazu aresztowania, niczego nie musiałem się obawiać. Ale polski sąsiad, który zauważył, że kupiłem więcej chleba niż zwykle – to jego musiałem się bać…”. A potem był uczestnikiem Powstania Warszawskiego: Szliśmy do bramy wśród buczącego, napierającego tłumu. Władysław Bartoszewski szedł o lasce i jak gdyby wtedy zmalał, skurczył się. Powiedział: „Czy to teraz tak ma wyglądać moja Warszawa?”.

Jaki ma sens pisanie o tym wszystkim? Wczoraj podałem trzy przykłady „porozumienia narodowego”. Za Hitlera Polacy traktowani byli jak niewolnicy, podludzie, gorszy sort. Ale był od nich jeszcze gorszy sort, któremu całkowicie odmawiano człowieczeństwa. I Czesław Miłosz napisał w Wielkanoc 1943 roku na ten temat wiersz „Campo di fiori”.

Jarosław Kaczyński dwukrotnie spotkał się ze środowiskami żydowskimi. Po raz pierwszy spotkał się latem ubiegłego roku z takimi środowiskami, które chciały się spotkać z nim z czystej sympatii. Zgodnie stwierdzono zatem, że było to spotkanie doskonałe. W związku z tym kuriozalnym spotkaniem wystosowano apel: „Nie odmawiamy żadnej organizacji żydowskiej ani poszczególnym osobom prawa do spotykania się z politykami i dyskutowania o sprawach Żydów. Apelujemy jednak o niewystępowanie w „imieniu środowisk żydowskich” bez stosownego upoważnienia.”

Wreszcie, po wielu miesiącach zabiegów i oczekiwań na audiencję, z Kaczyńskim spotkał się Michael Schudrich, Naczelny Rabin Polski. I towarzyszący mu przedstawiciele gmin żydowskich. Rozmawiano o rosnącym antysemityzmie i aktach nienawiści wobec Żydów mieszkających w Polsce, lecz potem prawicowe media przeinaczyły wymowę spotkania sugerując, że rozmawiano o… islamizmie.

Tu warto dodać, że na celowniku polskich faszystów są bez wątpienia muzułmanie, bo to przeciw nim toczy się nagonka rozpętana przez samego Kaczyńskiego jeszcze w 2015 roku. Mówił wówczas, że uchodźcy roznoszą śmiercionośne zarazki, a przecież uchodźcy syryjscy, to z reguły wyznawcy islamu.

Przed laty Roman Giertych reaktywował przedwojenną Młodzież Wszechpolską i stworzył Ligę Polskich Rodzin, której zasadniczy zręb stanowili faszyści. Do Sejmu wprowadził Krzysztofa Bosaka. Na stanowisko prezesa TVP, Piotra Farfała. Teraz jego dzieło kontynuuje Paweł Kukiz. Ten z kolei wprowadził do Sejmu Roberta Winnickiego, szefa „Ruchu Narodowego”. Ów młody człowiek pyta prowokacyjnie: „Przepraszam, ale nie pamiętam kto i kiedy spytał naród, suwerena o to, czy chce, by Polska została żydowskim disneylandem?” Takie publiczne rozważania funduje nam Robert Winnicki.

Co na to gorszy sort? Nic. Kompletna głucha cisza. Obojętność jest przyzwoleniem na faszyzm. Milczenie jest zgodą na faszyzm. Gorszy sorcie, doprawdy, nie jesteś jeszcze sortem najgorszym, są gorsze sorty od ciebie.

Rating: 5.0/5. From 2 votes.
Please wait...

Facebook Comments