Rok grillowania Mateusza

20.07.2017 Mateusz Kijowski i Przemysław Wiszniewski na pikiecie PO 3 x WETO pod PADem

Szanowni Państwo,

mija rok od obrzydliwej nagonki na naszego Mateusza. Już wszyscyśmy do tego przywykli. Temat przestał być sexy. Mateusz Kijowski miał być alimenciarzem, uchylać się od płacenia na swoje (dorosłe) dzieci. Okazało się, że nie, nie jest alimenciarzem. Nawet pisowska prokuratura musiała umorzyć śledztwo w tej sprawie i umorzyła w czerwcu ubiegłego roku.

Czy którykolwiek z obślizgłych przedstawicieli pisowskiej szczujni odszczekał w związku z tym swoje oskarżenia? Nie, nie odszczekał. Po co?

Mateusz nie założył nikomu sprawy o zniesławienie, bo jest ponad to. Nie wiem, czy dobrze robi, ale musiałby pozakładać kilkadziesiąt takich spraw…

Druga sprawa to te mityczne faktury. Faktury, o których wiedzieliśmy na wiosnę 2016 roku. Nikt wówczas nie robił z nich problemu, przeciwnie, cieszyliśmy się, że znalazło się rozwiązanie informatycznych problemów organizacji.

Na czym polega grillowanie człowieka? Na rzuceniu oskarżeń i trwaniu przy nich bez wyroku. Proszę zwrócić uwagę, że pisowska szczujnia w listopadzie ubiegłego roku obwieściła, że akt oskarżenia przeciwko Mateuszowi będzie gotowy w grudniu.

I co? I g***o, Drodzy Moi. Żaden akt oskarżenia nie jest gotowy. Po co? Lepiej jest tak jak teraz, że sprawę „bada prokuratura”, niż miałby się zająć nią sąd. Zwłaszcza niezawisły…

I dopóki sądy są niezawisłe, sprawa nie trafi na wokandę. Dla kogo jest lepiej, że jest, jak jest? Dla PiS-u, ale nie tylko. Dla kogo jeszcze? Dla kogo – dopowiedzcie sobie sami.

Podawajcie dalej, proszę: To głos rozsądku. Natychmiast po pojawieniu się tzw. afery fakturowej Andrzej S. Bratkowski całą historię przeanalizował. Warto przypomnieć!

 

FAKTURY PRZECIW DEMOKRACJI

Andrzej S. Bratkowski

„Ponieważ Zarząd KOD nie raczył odpowiedzieć na żadne, z zadawanych przez wielu członków i sympatyków KOD, zasadniczych pytań związanych z zarzutami pod adresem Mateusza Kijowskiego, postanowiłem sam trochę nad tymi pytaniami popracować. Najistotniejsze z nich to, moim zdaniem, pytanie o moment złożenia donosu na Kijowskiego i w niezbyt przychylnej KOD-owi prasie i w na pewno nieprzychylnej temu stowarzyszeniu prokuraturze Zbigniewa Ziobry. Faktury, od których wszystko się zaczęło wystawiono dość dawno temu. Nawet, zakładając, że oskarżyciele Kijowskiego mówią prawdę, iż wcześniej finanse KOD Zarządu nie interesowały i dopiero w ostatnich dniach, nagle poczuli potrzebę przyjrzenia się im, to i tak wydaje się, że wewnętrzna analiza i ocena, oparta na wyjaśnieniach wszystkich zainteresowanych, powinna poprzedzić „wyjście na zewnątrz”. Chodzi przecież o zarzuty wobec przewodniczącego KODu, które bez wątpienia, przynajmniej w perspektywie najbliższych miesięcy, musiały osłabić KOD. 

W Internecie dość często pojawiała się hipoteza, że pośpiech ten ma coś wspólnego z rozpoczynającą się kampanią wyborczą do władz KODu. Ale wybory, w których planuje wystartować Kijowski, odbędą się dopiero za kilka tygodni. Taki czarny PR konkurentów w wyborach, nie podbudowany dostatecznie udokumentowanymi argumentami, mógłby do tego czasu stracić siłę rażenia, więc hipoteza wydawała mi się wątpliwa. Postanowiłem więc – zgodnie z zasadą, że w pierwszym rzędzie trzeba sprawdzić, czy Zarząd mógł mieć inne, w pełni uzasadnione dobrem organizacji przesłanki – sprawdzić czym groziło pozostawienie jeszcze na kilka, czy kilkanaście dni Kijowskiego na stanowisku Przewodniczącego KODu. Cóż szkodliwego dla KODu mógłby w tym czasie zrobić? W tym celu sięgnąłem po statut KOD (jako tylko sympatyk nie znam go na pamięć) by sprawdzić, jakie szczególne kompetencje przysługują przewodniczącemu, które pozwoliłyby mu działać wbrew woli całego Zarządu.

Z dużym zdziwieniem stwierdziłem, że uprawnienia Przewodniczącego do podejmowania jakichkolwiek decyzji dotyczących KODu w niczym nie różnią się od uprawnień pozostałych członków Zarządu! Decyzje są podejmowane kolegialnie, podział kompetencji między członków Zarządu też ma charakter decyzji kolegialnej. Osoby, które mając większość w Zarządzie wykorzystały ją do zażądania od Kijowskiego by zrezygnował z funkcji, miały pełna kontrolę nad tym, co się dzieje w KODzie. Sam Kijowski nie mógł przedsięwziąć niczego, na co by się te osoby nie zgadzały. Oznacza to, że z punktu widzenia interesów stowarzyszenia KOD, jakikolwiek pośpiech w usuwaniu Przewodniczącego do niczego nie był potrzebny. Jego jedynym skutkiem mogło być natychmiastowe podważenie zaufania do najbardziej rozpoznawalnej postaci KOD, a tym samym do całego KODu. 

Teraz warto przypomnieć, co się działo w momencie opublikowania przez Onet podrzuconych mu rewelacji. Do wyborów na Mazowszu było daleko, natomiast dokładnie wtedy miało miejsce najważniejsze od wyborów starcie między PiS i broniącymi demokracji partiami opozycyjnymi, polegające na okupywaniu mównicy w Sali sejmowej. Protest ten był aktywnie popierany przez KOD, którego zwolennicy demonstrowali pod Sejmem. Informacja o fakturach uderzając w lidera KOD musiała istotnie zmniejszyć determinację zwolenników KOD do demonstrowania na mrozie pod budynkiem Sejmu, a także odciągnąć uwagę opinii publicznej od tego protestu. Tym samym uderzała nie tylko w Kijowskiego i KOD, ale także w biorące udział w proteście partie opozycyjne. Gdyby przeciwnikom Kijowskiego chodziło o KOD i jego statutowe cele, na pewno wstrzymali by się ze swoją akcją do czasu zakończenia tego starcia. Mając większość w Zarządzie niczym w ten sposób nie ryzykowali. 

Jedyne wyjaśnienie ich decyzji jest dość przerażające. Pokazuje, że polscy przeciwnicy demokracji bardzo szybko uczą się od Putina metod destrukcji porządku demokratycznego. To był celowy atak dokonany w interesie PiS przeciwko KOD i broniącym demokrację partii opozycyjnym. Nie wiem, czy ludzie, którzy w tym uczestniczyli są agentami Putina, Kaczyńskiego, czy tylko cynicznymi graczami politycznymi, którzy chcą zniszczyć obecną opozycję, by móc przekształcić KOD w partię, która zajmie jej miejsce. W każdym razie działali dokładnie odwrotnie, niż cele KOD określone w statucie tej organizacji. Nie wiem, kto dokładnie uczestniczył w tym akcie zdrady. To co można było zaobserwować, to szczególną aktywność w jego realizacji Radomira Szumełdy. Z punktu widzenia statutowych celów KOD przy szkodliwości tej aktywności, ewentualne nieprawidłowości w wynagradzaniu Kijowskiego za usługi świadczone KOD są po prostu błahostką. Wydaje się więc, że to w pierwszym rzędzie pan Szumełda powinien ustąpić z Zarządu, a także wszyscy ci, którym można udowodnić współudział w torpedowaniu jednego z najważniejszych przedsięwzięć KODu w ostatnich miesiącach.”

 

Rating: 3.7/5. From 3 votes.
Please wait...

Facebook Comments