Drętwe próby zaistnienia

Już mamy wszystko ułożone w głowach, niczym w tekturowym pudełeczku na zabawki. Już mamy ułożone i nikt nam nie zaburzy porządeczku. Mamy tam poćwiartowanego Mateusza Kijowskiego, i mamy tam inne figurki ułożone na tacy przez pismaków rozmaitej proweniencji. I wara wszystkim, którzy by chcieli nam ów porządeczek przemeblować, bośmy już doń przywykli i nie mamy zamiaru niczego zmieniać.
czytaj więcej…

Wójta się nie bójta, Mateusza Kijowskiego się bójta!

Szanowni Państwo,
fakty dzielą się na takie, które dzieją się w rzeczywistości, i na fakty medialne. Dziennikarze w tym sensie potrafią kreować rzeczywistość, ponieważ opinia publiczna obu gatunków nie odróżnia i te drugie traktuje jak te pierwsze.W maju br. zarejestrowano Stowarzyszenie WRD, które mam zaszczyt i przyjemność reprezentować. Działamy. Staramy się działać bezkosztowo, lecz niestety pewnych opłat nie da się uniknąć. Wszyscy to wiemy. Paliwa do auta nikt nie naleje nam w prezencie. Auta, którym jeździmy po Polsce, żeby porozmawiać z lokalnymi środowiskami opozycji. Tymczasem przecież nie wszystko da się omówić na czacie. czytaj więcej…

Nasz Mateusz nie pogrzebany

NaCzatach Mateusz Kijowski Nasz Mateusz nie pogrzebany Przemysław Wiszniewski

Mieliśmy dzielnie przeciwstawiać się pisowskiej nawałnicy i powstrzymywać rujnowanie kraju. Udało się stworzyć masowy ruch społeczny, którego marka wypromowana przez lidera, jest solą w oku władzy po dziś dzień, pomimo że już tylko jedną z wielu.
czytaj więcej…

Majdan radomski

„Kowal zawinił, Cygana powiesili” – można by skwitować tę absurdalną sytuację, gdyby nie to, że w tym przypadku ofiara zostaje postawiona w stan oskarżenia. W ubiegłym roku na naszą uroczystość z okazji rocznicy wydarzeń radomskiego Czerwca 1976 wtargnęli neofaszyści z Młodzieży Wszechpolskiej i dotkliwie pobili naszego kolegę, Andrzej Majdana, który stanie teraz przed sądem oskarżony o współudział w bójce. Policji na miejscu zdarzenia nie było…
czytaj więcej…

Jedni Polacy pomagali Żydom, inni ich mordowali, a reszta była obojętna

Mój lipiec rozpoczyna się każdego roku od dwóch rocznic. Mrocznych i fatalnych. Pierwszą jest wspomnienie Pogromu kieleckiego, którego dokonali Polacy 4 lipca 1946 roku, mordując gołymi rękami, ale też wyposażeni w rozmaite kije, widły, etc., Żydów kieleckich, ocalałych z Szoa.

Drugą jest wspomnienie Pogromu w Jedwabnem, którego Polacy dokonali wcześniej, w 1941 roku, 10 lipca, a więc w trakcie okupacji, paląc żywcem swoich sąsiadów w tamtejszej stodole, a tych, którzy chcieli się wydostać nadziewając na widły. czytaj więcej…